Trust me, nie jesteś w tym sam/sama.
„Nie mam czasu na naukę.”
A może tu wcale nie chodzi o brak czasu? Trudno znaleźć godzinę na kurs, kiedy codzienność pędzi. Dlatego w klubie dostajesz krótkie, konkretne aktywności, które zrobisz przy porannej kawie, w przerwie w pracy albo wieczorem na kanapie. Czasem 10 minut regularnie znaczy więcej niż dwie godziny raz w tygodniu.
„Znam dużo słów, ale w rozmowie wszystko znika.”
To uczucie zna większość osób uczących się angielskiego. Problem nie polega na tym, że wiesz za mało. Zwykle brakuje po prostu okazji, żeby używać języka w praktyce. W klubie nie tylko poznajesz nowe wyrażenia, ale przede wszystkim uczysz się z nich korzystać.
„Ciągle zaczynam od nowa.”
Nowy zeszyt, nowa aplikacja, nowy kurs, nowe postanowienie, a po kilku tygodniach znowu cisza. To normalne, bo regularność nie bierze się z silnej woli. Znacznie łatwiej ją zbudować, kiedy ktoś prowadzi Cię krok po kroku. W klubie tak właśnie działamy: małymi krokami do wielkiego celu.
„Boję się mówić.”
I właśnie dlatego warto zacząć, bo strach sam nie przeminie. W klubie mówisz we własnym tempie, bez oceniania i bez presji, za to z dużą dawką wsparcia.
„A co jeśli popełnię błąd?”
To nic. Błędy są częścią procesu i oznaczają, że próbujesz. Właśnie to doceniamy w klubie najbardziej. Prawda jest taka, że każdy popełnia błędy niezależnie od poziomu, więc nie ma co się nimi aż tak przejmować.
„A co jeśli nie dam rady być na bieżąco?”
Nie musisz. Życie bywa nieprzewidywalne, czasem masz więcej czasu, czasem mniej. Wszystkie materiały pozostają dostępne na platformie kursowej, więc wracasz do nich wtedy, kiedy będzie Ci wygodnie. Wszystko będzie na Ciebie czekało.
„Nie chcę kolejnego kursu czy e-booka.”
Ja też nie chciałam takiego tworzyć. Chciałam stworzyć miejsce, do którego chce się wracać. Miejsce, które przypomina o angielskim każdego dnia i w którym uczysz się regularnie, z innymi, ale bez poczucia presji. Bo wierzę, że właśnie tak buduje się trwałe efekty.